wtorek, 18 czerwca 2013

KWIATY czyli moje ogrodowe Must Have

 
                                                               Augusta Luise
 
                                                                 Chippendale
Fantasia Mondiale
Clematis Huldine
                                                                First Lady
 
Luise Odier
 
                                                                           My Girl

                                                                          Octavia Hill

                                                                       Valencia
                                                          Winchester Cathedral Auscat
                                                                Andromeda
                                                                 Celeste
                                                                       Chopin
Clematis Guernsey Cream
 
Clematis Marie Boisselot
 

                                                                      Ice Lady
 

                                                                Larissa

                                                           Uetersener
                                                         Wedding Bells
 




 



 


poniedziałek, 17 czerwca 2013

TILDA czyli Tone Finnanger

Ta Norweska projektantka juz dawno mnie zachwyciła swoimi produktami. Nie ma chyba rzeczy których nie chciałabym od niej mieć. Cudowne barwy i zestawienia papierów do scrapbookingu, niezwykle kobiece materiały w kwiatuszki, ptaszki itd. Produktów made in Tilda jest całe mnóstwo. Wszyscy co lubią hand made doskonale wiedzą o kim mowa !!!!
W swoich książkach krok po kroczku dokładnie opisuje jak fantastycznie można bawić się tkaniną i tworzyć niekonwencjonalne ozdoby i upominki. Jej anioły i lalki chciałaby mieć każda dziewczynka. Drogie mamy do dzieła! Przy takich poradnikach to naprawdę nic trudnego ,nawet dla średnio utalentowanych i poczatkujących osób.












niedziela, 9 czerwca 2013

Ciąg dalszy naszego wykańczania :)

Wykańczamy się i to dosłownie w wielu dziedzinach - finansowej, nerwowej i czasowej. Bardzo ale to bardzo chcielibyśmy obudzić się już we własnym domu ale nic z tego bo wiele jeszcze przed nami. Wylewki na parterze wylane ale nie schną bo pogoda jest tragiczna. Już sama nie wiem ile dni już tak leje. Wszystkie rośliny w naszych ogrodach nie wytrzymują ciągłego deszczu a ziemia nie przyjmuje już wody. Wszędzie błoto i kałuże. Trochę mam dosyć bo nie napawa to optymizmem przynajmniej mnie. Jak wstaję rano i widzę taką szarówkę to najchętniej bym  przespała cały dzień, no ale jak sie ma dzieci to wiecie ,że to niemożliwe:). Moja suczka zachorowała na jakąś paskudną grzybicę a wiadomo,że wilgoć przy chorobach skórnych nie pomaga i jeszcze uderzyła się w ucho- bo pies to szalony i nie patrzy jak biega ( to jedyny pies jaki widziałam który potrafi przewrócić się w biegu pędząc jak opętany, w dodatku bardzo często nie wyhamuje na czas i kiedy już widzimy ,że biegnie jak szalona to staramy się zawsze za czymś stanąć bo wpada na nas z całą siłą i wywracamy sie razem. Nie jest to przyjemne bo jest dosyć dużym Labradorem ze skłonnościami do lekkiej nadwagi wynikającej ze strasznej pazerności.:)) Ucho spuchnięte ale weterynarz kazał czekać jeszcze trochę zanim nie zaleczymy tej grzybicy i dopiero będzie czyścił ucho. Szkoda mi tego mojego psiaka strasznie, ale mam nadzieję,że szybko jej to przejdzie. Wracając do budowy to z wieści optymistycznych to ta , że ogrzewanie już prawie podłączone. Nawet mi sie nie śniło,że to tyle roboty będzie- bo co to powiesić grzejniki i rozłożyć rury:) no ale my dziewczyny nie musimy tak już wszystkiego ogarniać. Ja przyznaję sie szczerze,że to dla mnie czarna magia i dziękuję Bogu za wujka Zygmunta, który nie dość,że zna się na tym niesamowicie to jeszcze w tą pracę wkłada całe swoje serce, i bardzo mu za to dziękujemy!!!  Czekają nas jeszcze  wylewki na piętrze, schody i drewniana podłoga na legarach prawie w całym domu. Sami widzicie ,że jeszcze dużo,dużo przed nami:) Niech tylko wyjdzie słońce i da nam trochę energii i optymizmu :)))))

środa, 5 czerwca 2013

Malowidła ścienne

Ogromne wrażenie wywarło na mnie wnętrze malutkiego, szachulcowego Kościółka w Stegnie.  Znaleźliśmy sie tam przez przypadek. Pażdziernik i króciutki wypad nad morze. Po powrocie z plaży zatrzymaliśmy sie z całą rodziną przed tym Kościólkiem i poszliśmy na nabożeństwo różańcowe. Kiedy weszliśmy i zobaczyłam te wszystkie malowidła, kolory,rzeżby i wiszący nad głowami żaglowiec to żałowałam że nie mogę być tam codziennie. Cudowne miejsce. Dopiero jak wróciłam do domu przeczytałam ,że na suficie to wcale nie są malowidła ścienne tylko jest to jeden ogromny obraz o wymiarach 35m na 18m czyli 450 m2 - niesamowite co? Podobno jest to największy obraz w Polsce i jeden z największych w Europie. Reinhold Schneider to twórca tego arcydzieła. Tam można dostać oczopląsu. Wszystko jest niesamowite- zobaczcie sami, a najlepiej bedzie jak zobaczycie kiedyś na własne oczy!:) Głowa boli od zadzierania do góry:), miejscowi ukratkiem patrzyli na nas jak się modlimy z zadartą głową:)